Bertrand Okna i Drzwi

Dziennik z Vegas. Rozdział IV

Nagroda dla firmy Bertrand w kategorii: Best Home Technology Product to była taka wisienka na torcie. Przepiękne zwieńczenie tej ogromnej i prestiżowej imprezy. Takie rodem z amerykańskich filmów. Natomiast dużym uproszczeniem byłoby stwierdzenie, że Bertrand za oceanem osiągnął pewien rozgłos i sukces tylko dzięki tej nagrodzie. Albowiem – moim zdaniem – na ostatni bardzo pozytywny odbiór firmy, zarówno w USA, jak i w Polsce złożyło się co najmniej kilka czynników, które w podsumowaniu wyjazdu do Las Vegas spróbuję przedstawić.

Po pierwsze – decyzja.

No, bo tak naprawdę od niej to wszystko się zaczęło. W Stanach Zjednoczonych Bertrand, jako wystawca, był już sześciokrotnie. W 2023 roku firma również wystawiała się na IBS, co w kolejnych tygodniach przełożyło się na pewien sukces sprzedażowy. W takiej sytuacji chęć pójścia za ciosem jest właściwie naturalna, ale trzeba mierzyć siły na zamiary. Zerkać w kierunku budżetu, który nie jest z gumy. No to Zarząd Bertrand zerkał często. W końcu podjęto decyzję: wystawiamy się!

I była to najlepsza decyzja z możliwych.

Po drugie – miejsce.

Hala, na której odbywają się targi jest przeogromna. Wchodząc przez jedno z kilku wejść, już na teren gdzie odbywają się targi, masz wrażenie, jakby się weszło do przeogromnej Castoramy. Stoisko obok stoiska, każde różne i zachwycające, ciągną się wzdłuż i wszerz. A przecież każda z tych firm, które się na IBS wystawiają, marzy o tym, aby to ich marka ściągała największe tłumy. Nie bez znaczenia jest tutaj aspekt wizualny stoiska – tu firmy, w zależności od budżetu, stawiają na różne szmery – bajery, czyli mniej lub bardziej widowiskowe rozwiązania. Od oślepiających i ściągających uwagę ekranów LED, po wielkie banery reklamowe zawieszone nad stoiskiem, niektórzy cuda na kiju wymyślali i robiło to ogromne wrażenie. Jedna z firm, na przykład, miała swoją przestrzeń tuż przy jednym z wejść. Wchodząc na halę nie dało się przeoczyć ich OGROMNYCH drzwi przesuwnych, które witały przybyszy.

No, ale właśnie – miejsce. To, gdzie znajdowało się stoisko, w jakiej części hali, gdzie konkretnie, to wszystko również miało przeogromne znaczenie i wpływ na to, ilu potencjalnych klientów zatrzyma się i wejdzie. W ubiegłym roku Bertrand miał większe stoisko, ale umiejscowione gdzieś na samym końcu hali. W tym roku, nieco szczęśliwie, udało się zagospodarować miejsce mniej więcej w środku hali, tuż przy schodach i ciągu komunikacyjnym. Efekt? Stoisko Bertrand było widoczne z co najmniej kilku miejsc – z góry, z boku, wchodząc po schodach. To, w porównaniu z poprzednim rokiem, była naprawdę kolosalna zmiana na plus. Z pewnością spowodowała, że ruch u Bertrand był większy niż podczas poprzedniej edycji.

Po trzecie – atmosfera na stoisku.

No dobra, Twoja firma jest na targach, ma dodatkowo super lokalizację stoiska – klucz do sukcesu gotowy, prawda? No, nie do końca.

Bo możesz mieć super miejsce, piękne, błyszczące i muzykę skoczną grające stoisko, ale nie można zapominać, że oprócz produktów, unikatowych, na tej targowej przestrzeni pracują jeszcze ludzie. W przypadku, gdy tych stoisk jest milion, gdy każde jest mniej więcej takie same, gdy klienci przechodzą przez większość, a szansa, że zapamiętają akurat Twoje nie jest jakaś specjalnie wysoka, to właśnie Ci ludzie, którzy są na pierwszej linii frontu mogą sprawić, że klient z większą przychylnością spojrzy na Twoją firmę. Mogą spowodować, że już po imprezie, zaciekawiony ofertą, ale też zachwycony obsługą, wyśle do Ciebie maila. Tak to bowiem działa. Jak klient widzi podczas targów ze sto stoisk, jeśli porozmawia z pracownikami pięćdziesięciu firm, to którą z nich najlepiej zapamięta?

Atmosfera, zaangażowanie wszystkich pracowników, profesjonalne, acz nie do końca szablonowe podejście do klientów. To sprawiło, że klienci odwiedzający nasze stoisko czuli się jak u siebie, czuli się właściwie zaopiekowani, czuli się traktowani nie przede wszystkim jak klienci, ale jak ludzie. Tu chodziło o drobne rzeczy, o taką proaktywną postawę zawartą w detalach – zapytać klienta jak się czuje, czy czegoś nie potrzebuje, czy nie chce się czasami polskim przysmakiem poczęstować.

Takie niby drobne rzeczy, prawda? Ale wierzcie mi, to działało. Oczywiście, wiadomo, że to impreza na której szuka się klientów. Wiadomo, że każda z firm chce ich zdobyć jak najwięcej. Normalka. Obie strony wiedzą po co tam są. Ale, właśnie, wystarczy delikatnie wyjść poza szablon w rozmowie. Poza te zwyczajowe How are you. Uwierzcie mi, to naprawdę działa.

Plus ta atmosfera na stoisku. My mieliśmy naprawdę często dość luźną i miałem wrażenie, że klientom się to podobało. Oczywiście nie oznaczało to poluzowania sobie w kwestii profesjonalizmu, bardziej chodzi mi o to, by pokazać, że ta rozmowa z klientem, samo podejście do niego nie było takie do bólu sztywne. Tylko normalne, ludzkie. Sporo sobie żartowaliśmy, co działało też od razu w drugą stronę. Robiliśmy konkursy, rozdawaliśmy gadżety, wreszcie – jako jedyna firma na targach – mieliśmy swojego magika, Pawła, który zaskakiwał mocno i też robił nam robotę.

Po czwarte – zaangażowanie.

Targi to taka impreza, że musisz zasuwać. Wybija 9, czas start, liczy się praca. Tu nie ma miejsca na fochy, na marudzenie, na zmęczenie – na to przychodzi czas później. Mam wrażenie, że naszą ekipę mocno zjednoczyło to, że w poniedziałek do samego końca pracowaliśmy na stoisku, ramię w ramię, mając to poczucie, że nie możemy zawieźć. Wobec tego, gdy już wybiła „godzina zero”, każdy wiedział, że w razie czego może na kolegę lub koleżankę liczyć. Każdy miał świadomość, że jak potrzebuje chwili przerwy, to tylko mówi, a następnie leci złapać chwilę oddechu. A kolega lub koleżanka go zastępuje. Ja wiem, że tak właśnie brzmią podniosłe truizmy, że każda firma może tak o sobie napisać. Prawda. Ale wiem też, ile nerwów, stresu, emocji kosztowało nas wykończenie stoiska przed czasem, że tak kolorowo i fajnie nie było, wiem też, że to nas mocno zmobilizowało, żeby pokazać, że w Bertrand to w ludziach jest siła. Dlatego podczas pracy – nie oszczędzaliśmy się. Podczas wieczornych wyjść na Vegas – też nie. Ale rano, zwarci i gotowi, silni i wyprostowani jak Optimus Prime robiliśmy swoją robotę. Zmęczenie przekuwaliśmy w żart. Marudzenie tłumiliśmy w zarodku. Frustrację i problemy rozwiązywaliśmy już wieczorem. Dlatego mieliśmy i atmosferę, i zaangażowanie.

Po piąte – produkt.

Unikatowy. Taki, który robił różnicę. Przyciągał uwagę. I to nie chodzi wyłącznie o okno w technologii Infratherm, które zgarnęło nagrodę, o której pisałem na wstępie. Amerykanie lubią produkty nietypowe, niestandardowe, niekoniecznie wpadające w banał. I my, jako Bertrand, takie właśnie konstrukcję na swoim stoisku mieliśmy. Sporo czasu, sił i nerwów kosztowało nas zamontowanie niektórych z nich na stoisku, o demontażu nie wspominając, natomiast satysfakcję mieliśmy ogromną widząc później, jakie te produkty budzą zainteresowanie.

Pamiętam, że jeszcze na długo przed IBS 2024 w firmie toczyła się żywa dyskusja, co pokazać w Las Vegas. W naszej ofercie jest mnóstwo różnych i naprawdę robiących wrażenie drzwi i okien, wobec czego wspomniana dyskusja była nie tylko żywa, lecz wręcz, czasami, burzliwa, w kwestii tego, co ostatecznie do Stanów wysłać. Nie wiem, czy dało się wybrać lepiej, to już musielibyśmy mieć odniesienie w postaci kolejnej edycji, natomiast wiem, bo widziałem to na własne oczy, że konstrukcje wyglądały pięknie nie tylko w naszych oczach, ale przede wszystkim tych, którzy zaszczycili nas swoją obecnością.

Osobiście po targach miałem taką jedną, małą refleksje, mianowicie, że można mieć piękne stoisko, można mieć wypasiony marketingowy budżet, dzięki któremu na tym stoisku mogą zadziać się cuda, i to jest super. Natomiast rodzinna firma z Luzina, Bertrand, pokazała, że można być na rynku nieco mniejszym graczem, ale zbudować swoją przewagę na innych, niekoniecznie gorszych atutach. Na przykład fantastycznych i zaangażowanych w całe przedsięwzięcie ludziach. I, jako jeden z przedstawicieli firmy Bertrand w Vegas, mam z tego powodu ogromną satysfakcję.

Porozmawiaj o naszej ofercie

Przygotowaliśmy dla Ciebie coś specjalnego

Polecamy artykuły

W kolejnej odsłonie cyklu przedstawimy Gabrielę, czyli naszą nową technolog na produkcji drewna, która dołączyła do zespołu Bertrand ok. 2…

W naszym stałym cyklu #ludziebertrand poznajcie Rafała, naszego znanego i lubianego Team Leadera Działu Sprzedaży Obiektowej. Jak trafiłeś do firmy…

Szykujesz się kilka miesięcy. Tygodnie mijają, jakby je ktoś z bicza strzelił. Czujesz, że zbliża się coś wyjątkowego. Dla firmy…